RSS
 

Zrób sobie mleko

17 sie

Bez mięsa i nabiału można żyć. Ba… Żyje się taniej, zdrowiej i wygodniej. Warzywa z ogrodu, katary omijają, jest się lekkim, zmarszczki znikają i… znikają popołudniowe zmęczenia.

Dziś stawiam na mleka roślinne, ale nie te ze sklepu, które w składzie mają siedem procent ziarna (na przykład soi) a reszta to woda i konserwanty. Mleko przygotowuję sobie w domu sama, jak również w pewien ciekawy sposób robię z nich żele pod prysznic. Ale to tym później. Dziś dwa przepisy na samo mleko. Najtrudniejsze – sojowe (można kupić soję bez GMO, a nawet taka soja jest zdrowsza od tłustych skwarek albo czipsów, którymi ludzie karmią siebie i swoje dzieci). Najłatwiejsze – owsiane. Moje ulubione.

 

MLEKO SOJOWE

Zrób sobie mleko! To wspaniała alternatywa dla niezdrowego dla nas mleka zwierzęcego. Niektóre z nich zawierają więcej białka i wapnia, niż te tradycyjne, o bogactwie witamin i minerałów nie wspomnę. Działają odmładzająco, odżywczo, niektóre odkwaszająco, zatem i odchudzająco.
Dziś mleko sojowe, pyszne i zdrowe. Te ze sklepu nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Zawiera siedem procent soi, reszta to woda z konserwantami i inna chemią. Kupując je, kupujesz najdroższą w sklepie wodę .
Mleko sojowe robi się… Ciekawie. Namocz na noc ziarna, wylej wodę i przepłucz, następnie wsyp do blendera kielichowego i zalej dwukrotnie większą ilością wody. Miel to na najwyższych obrotach dość długo. Odcedź przez pieluchę do garnka, wyciśnij. Powstały urobek może być na pierogi i pasztety wegańskie albo wegetariańskie, a mleko zagotuj, zbierając szumy. Wychodzą z niego niepotrzebne gazy. Po pięciu minutach powtórz. Cały czas musisz mieszać.
Następnie posól, według siebie, i posłodź, ja słodzę ksylitolem. Mleko gotowe. Jako ze jest gorące, część możesz zawekować w słoiki na zapas. Zrobiłam tak ostatnio, gdy wyszedł mi cały gar. Nie trzymaj go długo, ale na pewno na tydzień zapasu tego zawekowanego mleka wystarczy. Mleko jest tanie i całkowicie naturalne.
Jeśli chodzi o kosmetykę, mleko roślinne wspaniale zmywa makijaż. A że stoi w lodówce, nabrane na wacik jednocześnie ujędrnia skórę wokół oczu. I sposób na urodę oczu. Można na chwilę zostawić dwa waciki na oczach, aż się ogrzeją. Skóra wchłonie to, co zdrowe, a oczy nabiorą blasku, znikną cienie i obrzęki. To sposób naszych mam i babć przed wielkim wyjściem – waciki prosto z zamrażalnika, nasączone wcześniej herbatą czarna, rumiankową czy ze świetlika. Ale mleko roślinne jest również dobre.
Zróbcie. Napiszcie jak wyszło.
Jeśli uda się z mlekiem sojowym, to już każde inne jest łatwiejsze .
Następnym razem o błyskawicznym mleku owsianym. Gotowe w trzy minuty, tanie, dwa razy zdrowsze niż krowie, na dodatek wspaniale zagęści sosy w wegańskich potrawach.

 

OWSIANE

Najłatwiejsze, trzyminutowe mleko owsiane. W blenderze kielichowym mieszam płatki z wodą. Pół na pół albo więcej wody, kto jak woli. Odcedzam pulpę za pomocą pieluchy i mam wspaniałe mleko owsiane. Nie trzeba wcześniej moczyć płatków, jak to konieczne ze słonecznikiem, dynią albo migdałami, orzechami, soją.
Dodaję ksylitolu i trochę soli. Pyszne mleko gotowe. Czasem robię dwusmakowe, wiórkami kokosowymi i mam wówczas owsiano – kokosowe. Pycha wielka. Owsiane mleko wspaniale zagęszcza wegańskie sosy, a grzyby duszone z cebulą, mlekiem owsianym i natką pietruszki są obłędne. Można dodać kminu rzymskiego mielonego i dokwasić cytryną, domowym octem jabłkowym albo zalewą z kiszonych ogórków.
Owsiane mleko ma więcej wapnia i białka, niż krowie. Poza tym mnóstwo zalet:
* Mleko owsiane jest bogate w błonnik i kwas foliowy
* Słynie z tego, że zawiera aż 15 witamin i 10 minerałów (w tym dwa razy więcej witaminy A niż mleko krowie).
* Zawiera więcej wapnia niż mleko krowie: 1 kubek mleka owsianego pokrywa aż 36 proc. dziennego zapotrzebowania na wapń, a krowie mleko w tej samej ilości tylko 28 proc.
* Mleko owsiane jest dobre na anemię – 1 kubek pokrywa 10 proc. dziennego zapotrzebowania na żelazo.
* Nie zawiera laktozy ani cholesterolu.
* Jest nietłuste
* Mleko owsiane zawiera tzw. fitochemikalia, czyli roślinne substancje czynne, które hamują rozwój komórek nowotworowych, działają antybakteryjnie, zapobiegają udarowi i chorobom serca oraz potrafią obniżyć poziom cholesterolu.
* Ma działanie uspokajające i jest polecane jako eliksir na skołatane nerwy.
To moje ulubione mleko! Doskonale w porannym koktajlu z bananem, jagodami i na przykład z owsianym urobkiem.
Z owsianego urobku można zrobić pyszną pastę na kanapki lub nadzienie do naleśników i pierogów. Wystarczy pulpę zblendować z suszonymi pomidorami, dosmaczać czosnkiem, cytryną i kapką ksylitolu. Pycha aż strach.

WIĘCEJ O MLEKACH ROŚLINNYCH TU I tu,

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

LIST od Krysi

17 sie

Krysia jest dowodem na to, że można pięknie i prosto żyć nawet w centrum jakiegoś jakiegoś miasta, o wiele większego niż mazurskie powiatowe miasteczka. Krysia mieszka w Gdyni i jej ukochanie życia opisywałam już nieraz w swoich książkach. Znów do mnie napisała…

 

Krysiu, dziękuję Ci za te chwile, które wysyłasz mi w swoich listach…

LIST OD KRYSI

Zdałam sobie sprawę, że niewiele jest przyjemności równie prostych jak miły zapach. Krzątając się po kuchni, mogłam przystanąć na moment, żeby wciągnąć w nozdrza ostry, słodki aromat grejpfruta; nic mnie to nie kosztowało, nie wymagało niczyjej pomocy, nie zawierało kalorii, nie wymagało planowania ani czasu. Szybka dawka niewinnej przyjemności. Zapachy pomagały mi też doświadczać doświadczeń – zwracać uwagę na teraźniejszość i na wspomnienia.

/Gretchen Rubin/

Po czterotygodniowej troskliwej opiece (potrząsaniu słojem oraz wprowadzaniu na słoneczne spacery) mój macerat z dziurawca wreszcie przyzwoicie się zaczerwienił. Kapryśne lipcowe słońce dało mi porządną lekcję cierpliwości! Zlewam czerwony oleisty płyn do czystego kubeczka, a następnie rozpuszczam w kąpieli wodnej wraz z olejem kokosowym i woskiem pszczelim. Wosk zdecydowanie zdominował swoich towarzyszy, więc do pojemniczków nalewam gorącą żółtą substancję. Upewniam się, że konsystencja jest właściwa i sięgam po naturalne olejki eteryczne pomarańczowy i lawendowy. W ten oto sposób staję się szczęśliwą posiadaczką dwóch maści, których zapach odpręża ciało i umysł, a także balansuje emocje.

Myślę o moich świeżutkich mazidłach, balsamach dla ciała i duszy. Przypominam sobie, że Gretchen Rubin w książce Projekt szczęśliwy dom pochylając się nad temat szczęścia odbieranego przez ciało postanowiła chłonąć przyjemne zapachy. W tym eksperymentowaniu poszła na tyle daleko, że odnalazła firmę produkującą aromaty: kominka, czystego mydła, słonego powietrza, bułgarskiej róży, bambusa, czystego okna, kurzu, śniegu, trawy, pralni, bzu, zmarzniętego stawu, łaźni parowej itp.

Myślę o zaniedbanym, zapomnianym, niedocenionym świecie zapachów. Bywam w nim, odwiedzam go. Pamiętam przecież, że podczas fotografowania dziurawcowego mazidła intensywnie pachniały łąki zmoczone nagłym deszczem i ogrzane wieczornym słońcem. Przypominam sobie zapach skoszonej trawy, który towarzyszył mi całkiem niedawno podczas porannego czytania. Z zaskoczeniem uświadamiam sobie, że właśnie przed chwilą, gdy szłam do kuchni zaparzyć herbatę, zaczepnie łechtał mój nos wszędobylski zapach suszących się grzybów. Wędruję pamięcią wstecz, by przypomnieć sobie słodką woń bzu i ogromne szczęście, gdy udało mi się narwać i przynieść do domu fioletowy, pachnący bukiet. Po chwili przenoszę się w sam  środek lutowej szarości, gdy próbowałam przywołać upragnioną wiosnę rozstawiając w pokoju różnobarwne intensywnie pachnące hiacynty. Przypominam sobie również czas, gdy Łukasz podarował mi na imieniny kominek i woski zapachowe. Wyglądały niczym małe apetyczne ciasteczka. Lubiłam wędrować do sklepu, gdzie je sprzedawano i przebierać w pełnej aromatycznych cudeniek szufladzie. Dominowały słodkie kwiatowe zapachy. Liczne były również te o cytrusowej woni. Gdzie nie gdzie czuć było ostrą, niekiedy zbyt duszną nutę korzenną. Smakowicie kusiły woski o zapachu wanilii, kawy bądź czekolady.

Zapachowe podróże w czasie – taka sztuczka, aby poprzebywać w świecie pełnym woni, aby uśpić na moment czujność pozostałych zmysłów, które jeden przez drugiego wykrzykują: to było fioletowe, różowe, ciepłe, mokre, słodkie, a tam świergotały ptaki. W tej przepychance zdecydowany prym wiedzie wzrok. Pozostałe zmysły muszą wytrwale ćwiczyć, by móc zaprosić do swoich przebogatych światów.

Poprzez dziurawcowe mazidła odkryłam w sobie pragnienie i tęsknotę zarazem, aby się w świecie zapachów zadomowić. Zatem tak jak Gretchen postanawiam chłonąć miłe wonie i być na nie uważniejsza. Planuję też wyruszyć w kilka kolejnych zapachowo – sentymentalnych podróży w czasie. Z radością i niecierpliwością myślę również o wizycie w mrągowskiej drogerii i ochoczo przystępuję do tworzenia zakupowej listy naturalnych olejków eterycznych.

 

30 lipca 2016

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wakacje w deszczu

17 sie

Deszczem spływa nam to lato, ciecze po szybach i liściach słoneczników, a w chłodniejsze dni zapalam ogień w kominku, żeby ogrzać zwilgotniałe ściany. W takie dni człowiek lubi milczeć, rozmawiać sam ze sobą, a parasole i gumiaki narzucają wolniejsze tempo życia. Daleko się w nich nie pobiegnie, jak i wiele ze sobą nie zabierze. Czytam więc, uprawiam ogród, słucham audiobooków i zbieram notatki do kolejnej powieści. Będzie też książka o naturalnych kosmetykach i inspiracji naturą.

U mnie wszystko dobrze. A jak Wam mijają wakacje?

 

PS. Pani Krysia pyta o sałatkę z ananasem z mojej pierwszej książki. Przepis ktoś wrzucił do sieci, więc z radością podaję linka.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mycie bez detergentów

11 lip

Mycie bez detergentów jest o niebo zdrowsze. Poprzednio był żel pod prysznic z „kisielku” po ugotowaniu siemienia lnianego z dodatkiem mąki żytniej. Dziś szampon do włosów całkowicie pozbawiony chemii i detergentów. Umyj włosy… zakwasem żytnim do chleba. Ja dodałam chrzanu, bo, jak wiemy do naszych babek, działa ozdrowieńczo na włosy. Spłukałam roztworem kwasu mlekowego, ale może być na przykład z octem jabłkowym lub innym.
Włosy piękne i… jakby grubsze.
Eksperymentujcie. Podsyłajcie swoje pomysły.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kosmetyki z natury

08 lip

Arcynaturalny, bo na dobrą sprawę można go zjeść, lniano – żytni żel pod prysznic. Nie zmywa płaszcza lipidowego, nie podrażnia, jest dla każdej skóry.
Ugotowałam kleik z siemienia, nasiona odcedziłam. Pozostał przezroczysty żel. Dodałam do niego mąki żytniej, zblendowałam dokładnie. Dodałam olejku lawendowego i eukaliptusowego, ale może być dowolny.
I po wszystkim.
Odcedzone nasiona lnu dodam jutro do pieczonego chleba. Takie rozpulchnione świetnie go dosmaczają i wpływają dobrze na jego strukturę.
Kosmetyki można robić ze wszystkiego i niemal za darmo.
I nie trzeba mieć na to mnóstwo czasu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

07 lip

Znajoma mojej nauczycielki naturalnego ogrodnictwa, Louisse Riotte, autorki książek na ten temat, powiedziała do niej kiedyś tak:
- Wy, pisarze-ogrodnicy prowadzicie tak ekscytujące życie!
Na co Louisse odpowiedziała jej:
- O, tak, rzeczywiście ekscytujące, w sezonie co wieczór wychodzę do ogrodu postukać w arbuzy i sprawdzić, czy już dojrzewają.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lato. Korzystajcie

06 lip

Dawno nie zaglądałam, ale lato pochłonęło mnie całkowicie. Przetwarzam, co się da, piekę do tego chleby na zakwasie i zajadam warzywa z ogrodu.

Mamy teraz doskonały czas na pierwsze octy jabłkowe. Papierówki już leżą pod drzewami, strącone silnym wiatrem. Nie muszą się marnować. Umyć, wyparzyć słoik i zalać przegotowaną wodą. Można dodać cukier albo miód, ale nie dużo. Jak jabłka słodkie, to wcale. Zakryć przed meszkami pieluchą i zostawić, codziennie mieszając. Za jakieś dwa tygodnie, a czasem i krócej (ja dolewam „matkę” z poprzedniego octu) jest wspaniały, zdrowy ocet, który ODCHUDZI, doda energii, zlikwiduje problemy trawienne, rozjaśni cerę (doskonały tonik) i spłucze chemię z włosów i znów będą lśniące i sypkie. Można dodać do lemoniady zamiast cytryny i do sałat. Można dodać do zup, na przykład do barszczu. Dbanie o siebie jest więc tanie… jak barszcz.

Takie cudo robi się samo i powinno być w każdej szafce w kuchni, jabłka nadają się niemal każde, a nawet te dzikie na ścieżkach polnych. A tymczasem octy ze sklepu są drogie i niektóre mają związki siarki. I po co to komu?
Czas lata czyli traktat o łuskaniu bobu. Doskonały do past, a niezastąpiony w gulaszu bobowo – cukiniowym z koprem i czosnkiem. Pycha.
A kto ma dużo buraczków w ogrodzie i wie, że nie można jeść wciąż botwinki… GOŁĄBKI WEGE Gołąbki wege zawijane w blanszowane liście buraków. Podsmażone. Podam z warzywnym sosem. Wystarczy ugotowana soczewica i kasza jaglana, zmielone i dosmaczone majerankiem, białym pieprzem, gałką i czosnkiem. Liście buraków jak największe. I sos. Pyszne i proste jedzenie, na to lato na niebie. Ooo, i można do tego chłodnik!
Ziołobranie. Uwielbiam rowerowe wyprawy na pola. Tym razem zbierałam dziurawiec. Zrobię maceraty do kremów. Na zimę.
Odżywianie skóry latem jest ważne, bo słońce ją nieco wysusza. Konopno – magnezowy krem do twarzy i ciała, z nagietkiem właśnie kwitnącym, olejem konopnym, lnianym, masłem kakaowym i shea i maceratem z czeremchy oraz ręcznie robione, naturalne, bez chemicznych dodatków mydła konopne, absolutnie niedoskonale w kształcie, za to doskonałe w składzie, bo z drobinkami z mielonych nasion konopi i takim olejem. Takie cuda mogą powstać w każdym domu. Wyrzuciłam sklepowe kosmetyki już dawno. Od niedawna również chemię do czyszczenia. Jest tanio, zdrowo i w moim własnym tempie. Potrzebuję proszku do prania, to go sobie robię. Książka o tym, jak robić takie rzeczy, już w przyszłym roku. O kremach z właśnie kwitnącej lawendy też będzie :)
 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rzeka płynie

12 cze

Tylko wydaje się nam, że wiemy dużo o świecie. Bo znamy się przeważnie na tym, co dotyczy zarabiania i wydawania pieniędzy. Albo kto z kim i kogo – często też za pieniądze. O światach innych, niezależnych, często hermetycznych i odchodzących w zapomnienie, wiemy niewiele albo wcale. Bo i na co komu ta wiedza? Jest jak ziarnko piasku w bucie – małe i niepotrzebne. Wysypujemy więc z pamięci dziesiątki nieznanych światów, tracąc czas na modnych tematach i stylach życia lansowanych przez wielki świat. A gdzieś obok obumiera na zawsze jakaś myśl, jakaś tradycja, jakaś opowieść, wspomnienie, pieśń. Mało kto jednak to zauważy. Tylko rzeka płynie tak samo. Panta rhei.

Na dniach frunie do druku – Rzeka ludzi osobnych. O staroobrzędowcach, tradycjach i przeszłości nad rzeką Krutynią. Wyglądajcie jej w połowie lipca!

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Myślę….

10 cze

Budzę się i myślę: to będzie dobry dzień. Mam za co dziękować światu. Obok mnie są dobrzy ludzie, wkrótce nadejdzie kolejna pora roku i przyroda bezwolnie i z pokorą się temu podda. Mieszkam w pięknym miejscu na ziemi, na mazurskiej prowincji. Mogę obserwować słońce, słuchać muzyki i czytać książki. Nie muszę włączać telewizora, by dowiedzieć się czegoś nowego o świecie. Nie muszę karmić się tym, czego nie chcę. Mam swój wewnętrzny świat. To, co wiem, na dziś mi w zupełności wystarcza. A może i na jutro?
Nie muszę robić niczego, co wnosi w moje życie hałas i chaos. Mogę wybrać spokój. Ciszę. Przyrodę. Zdrowie. Naturę. Zdrowe jedzenie.

Więc wybieram.

Myślę, że podróże nie stają się tym ważniejsze, im dalej się wybieramy. Czasem samo odwiedzanie rubieży kraju, regionu, wioski jest równie zajmujące i fascynujące. Są ludzie, którym nieobce są ciepłe plaże Egiptu albo Bali, a nigdy nie poznali tego, co blisko, nie chodzili po Tatrach, nie oddychali bieszczadzką połoniną, nie przetarli szlaków Białowieży. Albowiem kwintesencja podróży to ten moment, gdy poznajemy coś nowego. Kiedy każdy dzień przynosi inne doznanie. Gdy zaczynamy odróżniać krajobraz i kolejne punkty podróży kojarzymy sobie z nim. Że to było tam, gdzie tamto pastwisko z łaciatą krową albo stara drewniana chata z okiennicami, albo malownicza droga z widokiem na Góry Sowie. Kojarzymy nasze przeżycia z konkretnymi punktami, które zaczynają tworzyć w nas wielobarwne mapy. Gdy różnorodność codziennych wydarzeń otwiera nas na zapach, krajobraz i uczy dziecięcej ciekawości. To jest właśnie prawdziwa podróż.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

DZIĘKUJĘ

09 cze

Dziękuję Wam pięknie za słowa radości i gratulacje po moim wpisie o zdobyciu zawodowych uprawnień. To dobrze wiedzieć, że są wokół mnie życzliwi ludzie. Niech dobro do Was wraca.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii