RSS
 

Kocie wieczory

18 sty

Nic bardziej miłego ponad mruczenie kota wieczorową porą… Wprawdzie żaden z niego brunet, a wręcz ryszawy, bo całkiem rudy, z białym tylko podbródkiem, ale jest równie tajemniczy, co ów brunet…
Ogień rozpląsał się w piecu, lampę obniżyłam nieco, by móc w jasności większej pisać te słowa do Was, i z myślą, że wielką dobrocią i szczęściem jest budzić się co rano i widzieć zimowe cuda za oknem, a potem odchodzić powoli w wieczór, poddać się kocim mruczankom i miauczankom, bo o tej porze dnia kot już wyspał się na mojej kołdrze i zaczyna swoją codzienną wędrówkę przez świat. Wojciech Mann w jednym ze swoich felietonów napisał kiedyś, że jego kot nie wita go w drzwiach, nie ciszy się na jego widok… Mój kot jest inny. Może to dlatego, że mieszka z psami i z ich zachowania czerpie czasem wzorce? Mój kot wita mnie nawet, gdy z sypialni schodzę schodami w dół, chwilowo przez niego zajęty…
Kocie sprawy pasjonują mnie, bywa, że bardziej, niż ludzkie, bo czasem, niestety, są to tylko sprawki. Życie, a do tego kot, daje niewiarygodny wynik, naprawdę!
A że kot jest wolnością, nią właśnie pachnie i iskrzy, mam tu wiersz z okazji tejże wolności, na zakończenie już, bo kot zaczyna mi tuptać po klawiaturze i przeciągać się nieznośnie, każde słowo mi przeciągając swoją rudą łapką…
Wracam zatem w swój wieczór spokojny, bardzo koci… Śpijcie dobrze…

list powietrzny

zakochałam się w tobie powietrze
zamykasz mnie w swych ramionach
jak w kole ratunkowym
zakołysanym miłością

patrzę na ciebie
przezroczystym wzrokiem
w tobie łatwiej jest trwać
więc oddychaj teraz
mną szczęśliwą
jak źdźbło sierpniowe pękate
puchem dojrzałe przy lekkim dotyku

nawet noc z tobą mniej gęsta
niż w samotności

powietrze
nie daj oddychać samotnie
jesteś mi potrzebne
jak powietrze…

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. julka

    18 stycznia 2010 o 21:28

    Prawdziwe koty zawsze witają, mało tego mówią :))

     
  2. julien

    23 stycznia 2010 o 17:53

    Sorry… – nie „ryszawy” a „ryżawy”. Pozdrawiam mile :))

     
  3. Sebek

    23 marca 2010 o 12:27

    Ten kot jest cudowny, moja kuzynka ma prawie identycznego, moje też mnie w drzwiach witają :)