RSS
 

Archiwum - Wrzesień 2nd, 2010

Listy, listy

02 wrz

Przychodzą do mnie listy, z różnych miejsc, z kraju i z dalekich krajów. Jak ten, od Czytelnika z Niemiec, pana Bogusława:
 
Dzien Dobry Pani Kasiu,
przeczytalem wlasnie Pani druga ksiazke „Prowincja pelna gwiazd” Tez piekna! Oj namieszala Pani z tym Piotrem i Martinem
;)
Podejrzewam po cichu , ze duzo jest w niej z Pani osobistego zycia,
chociazby ten drewniany dom na wsi, siostra Hania, koty, kwiaty,
ziola… (…),
bardzo cieplo czyta sie Pani ksiazki…. Mam jeszcze „Czas w dom
zaklety” i zaraz sie za nia wezme
;) Przy okazji dziekuje za osobiste dedykacje w ksiazkach, super! mam sie czym pochwalic przed znajomymi :) Zycze Pani wszystkiego dobrego i jeszcze wielu ksiazek…

Mnie też jest miło, panie Bogusławie, dostawać takie listy. I miło, że… czytają moje książki mężczyźni, co widzę po liczbie listów od przedstawicieli tej płci. To dla mnie zaskoczenie, bo kiedyś myślałam, że moje książki mało męskie, a tu masz…
Dziękuję za wszystkie listy. Od wspaniałych i mądrych kobiet, od wrażliwych i zapracowanych mężczyzn. Od ludzi, mających wielką siłę życia i odwagę do zmagania sie z wiatrem marzeń. Są jak życiowi Żeglarze – nieustraszeni. Dla nich właśnie dedykowana jest moja czwarta powieść „Kwiat Diabelskiej Góry”. Ukaże się już w listopadzie. 

PS. Dziękuję za podziękowania za przepis na syrop melisowy! Niech idzie na zdrowie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przepis na syrop melisowy

02 wrz

Czytelniczka poprosiła mnie o przepis na syrop melisowy. Doskonały na spokojność serca i duszy – ja mam zawsze zapasy, na wypadek wizyty kogoś niespokojnego również.
Otóż syrop wyrabiałam przez całe lato intensywnie. Ścinałam melisę, ona odrastała, i w tak ciągle i ciągle. Jak już ją ścięłam, kroiłam do drobniejsze kawałki i zacukrzałam. Postała tak dzień, może nawet krócej, a potem na ogień i gotowałam, oczywisćie, dodając wody. I robił sie z tego słodki napar. Czasem wrzucałam też miętę, lawendę, a raz nawet geranium z parapetu. Ten napar gotowałam – bo herbata z melisy też potrzebuje troche czasu na to, aż roślina „odda”. co najlepsze. A potem to wszystko do słoików. Gorące zakręcałam i siup – na wieczko. Można dla spokojności pasteryzować, bezpieczniej. Uwaga – cukru dawałam na oko. Nie mam nigdy odmierzonych i odważonych przepisów. Na oko i na smak. Najlepiej.
Ten syrop piłam całe lato na bieżąco. Wlewałam do dzbanka, dodawałam wody ineralnej, plasterki cytryny i mięty. O wiele lepsze, niż zwykłe soki, napoje ze sklepów. Orzeźwia. Uczy, że świat jest pełen intrygujących smaków. Bo melisa – intryguje.
Ot, i cała filozofia z syropem melisowym. Doskonały do herbaty i kawy! Po prostu – do wszystkiego. Nawet do piwa!
Z melisy można jeszcze zrobić coś zupełnie niecodziennego. Wino melisowe. Oprócz walorów smakowych – ma masę innych zalet. Uspokaja. Rozluźnia. Działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. Oj, same zalety ma! Wystarczy jedną- dwie garście rozdrobnionych liści macerować 3 dni w 1/2 l białego wina
gronowego (obojętnie jakiego, oczywiście – nie najtańszego!) i przecedzić. Pić 1-2 łyżki kilka razy dziennie w miarę
potrzeby.
Albo jak przyjdą koleżanki… Dać do spróbowania. Zdziwią się na pewno.
Smakowitości życzę samych. Dziś przyrządzam kalarepkę duszoną z masłem. Może dodam brukwi. W smaku podobna, może nawet słodsza od kalarepki. Zrobię taki eksperyment. A potem to wszystko posypię koprem lub pietruszką.
Na śniadanie zjadłam smażonego patisona z masłem. Pokrojony w plastry, posypany solą i pieprzem. Proste, smaczne. Zdrowe.
O tej porze roku polecam bigos z kabaczka. Niby nic wielkiego, a cieszy, zwłaszcza, gdy kabaczek z ogródka.
No i czas na zbiory września. Właśnie dojrzewa czarny bez. Doskonały na dżem. Musi być przegotowany, bo surowy może okazać się dla niektórych szkodliwy :)
Z kwiatów czarnego bzu zrobiłam smakowite nalewki. Czekają na zimę – mają piękną barwę płynnego złota.
A Wy co teraz robicie w swoich ogródkach?

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii