RSS
 

Archiwum - Wrzesień 13th, 2010

Jesienna muza

13 wrz

Coś jesień ma w sobie… wiosennego. Niby wszystko rudzieje, a w sercu tłucze się pewność, że to tylko na chwilę, że prawie zaraz sie zazieleni. Że jest jeszcze czas zacząć coś nowego… Wysadziłam na nowe miejsce krzaki truskawek. Najpierw naścieliłam im kompostu, który wyprodukowałam. Na koniec – zaściókowałam ziemię, żeby chwasty nie rosły i zima nie dokuczyła. Pracy w ogrodzie moc. Ptaki świergolą w dziwnym rejwachu, podrzucam im tarcze słoneczników, niech dziobią pomaleńku, do końca zimy wystarczy.
Wciąż poprawiamy z redaktorką książkę. Kto by pomyślał, że taki huk roboty będzie z nią? Bo i retrospekcje, i fragmenty wierszy Marii Zientary – Malewskiej, która wzruszyła mnie miłością do świata. Poczytajcie jej wiersze, te święte i religijne mnie nie urzekły, ale te o mojej ziemi – jak najbardziej!
Czytam moją książkę już któryś raz, redaktorka też, i obie zastanawiamy się, ile jeszcze trzeba ją przeczytać, by poprawic wszystko, do końca, i czy się w ogóle da?
Od jutra ruszam z dziennikarskimi warsztatami, choć nie wiem, jak wszystko pogodzę, bo pracy moc. Trzeba ruszać z kolejną książką, oswajam się z jej bohaterami. A gdzie opowiadania do radia? I takie popisanie dla siebie, od niechcenia, żeby schować do szulfady twardego dysku.
Mam ochotę dziś rozpalić ogien nad stawem i posiedzieć w ciszy. Myśli ułożyć, bo się rozwichrzyły.

No to z okazji zajętości życiowej i marzeń o ogniu – wiersz napisałam. Dla wszystkich podobnie myślących, o tęsknotach wiatrem snutych…

taktomierząc wiatrosnucie

wyrabiam się z życiem
ledwo
na zakrętach

mechaniczne konie ważnych spraw
popędzają mnie cichym rżeniem

dopiero wieczorem
rozpalam ogień
gram księżycowi
grzebieniową etiudę

łagodnym metronomem wiersza
wytykam mu taktownie
życiowe nietakty

na schadzce z wiatrem
snują się domysły
od których we włosach aż szumi

niebiałe myśli
biją się
z białą sukienką

nie zostanę w niej jednak
na dłużej

wkręci mi się w zakręt

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii