RSS
 

Archiwum - Wrzesień 19th, 2010

Zadeptane miejsca

19 wrz

Każdy z nas ma jakieś ważne dla siebie miejsca… Pamiętamy ich smaki i zapachy, dźwięki dochodzące z ulic i bram, ale gdy wracamy do tych miejsc po latach, często już nie znajdujemy w nich samych siebie…
Miejscem, z którego wyjechałam zdziwiona, jest Kraków. MÓJ Kraków zobaczyłam pierwszy raz w 1991 roku, świeżo po obejrzeniu w telewizji „Z biegiem lat, z biegiem dni” Andrzeja Wajdy. Pierwsze spotkanie z tym miastem – ciepła noc sierpniowa. Stare Miasto, jeszcze nie zakrzyczane reklamami i barwnymi szyldami na wiekowych frontach kamienic. Jeszcze bez tłumów. Nieco uśpione, choć przecież tętniące nocnym życiem. I potem zima w Krakowie, wybrana świadomie, bo z tęsknoty za tym miastem. Hejnał płatków śniegu w świetle latarni. Przygoda z muzyką w bramie – jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to Enya. Do dziś zwykła kaseta magnetofonowa, kupiona właśnie wtedy, spoczywa na dnie mojej szuflady.
Spotkanie z Piotrem Skrzyneckim – opisałam je potem w „Czasie w dom zaklęty”. Wizyta w kinie „Pod Baranami”. Znamy bardziej Piwnicę, a tymczasem kino… równie malownicze… A jaki był wtedy repertuar…
I potem Kraków po raz kolejny, w 2005 roku. Już bardziej kolorowy, nowoczesny, ale wciąż jeszcze TAMTEN. Dopiero w 2008 roku przeżyłam decydujące zdziwienie. Tłumy rozbrykanych Anglików, poszukujących tu wrażeń, ludzie z laptopami na kawiarnianych stolikach, mimo głębokiej nocy, kiedy to zwykle już nie pracuje się, a tylko cicho mówi o życiu. Blask i trójwymiarowość szyldów reklamowych. Drogie butiki w kamienicach – komercja, powciskana w historię. I żal… Odszedł mój Kraków. Jest inny. Nowoczesny. Teraz, by znaleźć tamto miasto, musiałabym wchodzić w mniej zadeptane zaułki. Nawet żydowski Kazimierz – gdzie podobno wciąż mieszkają moje dwie nieznane mi ciotki – widziany przeze gdy był jeszcze zrujnowany, zaniedbany, obrośnięty pajęczynami i tajemnicą – dziś jest już inny.
Pewnie jeszcze wrócę do Krakowa. Mimo wszystko chciałabym. To miasto, które przyciąga mnie magnesem wspomnień. Ale… czy nie będę miała znów nieznośnego wrażenia, że zmienność tego świata dotyka przede wszystkim miejsca, ważne dla naszej przeszłości?

Zakochana w tym Krakowie, choć pewnie bez wzajemności, napisałam wiele lat temu wiersz. Ech… wciąż taki aktualny, choć to już tyle lat… Nie poprawiam go. Niech jest – taki, jak kiedyś, prawdziwie mój.

powrót do Krakowa

stary Kraków powitał mgłą
wychodził z niej
kościół mariacki
ze stadem zuchwałych gołębi

wąskie uliczki
z prostopadłościanem kamienic
zagarniały przechodniów
a na Brackiej
naprawdę padał deszcz

nie ma już muzyki w bramie
i hejnału płatków śniegu
zabiegani ludzie depczą czas
który wciąż odrasta

nawet wino
nie smakuje jak dawniej

Jakie są Wasze miejsca wspomnień? Czy rozczarowują, czy niosą jeszcze z sobą ładunek nostalgii?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii