RSS
 

Tylko ojca Mateusza nie było…

05 lip

Najpierw był Zamość. Ten z piosenki Marka Grechuty. Stamtąd pochodzi moja przyjaciółka Monika i to ona „zaraziła” mnie Zamościem. Uroczy Rynek Główny, a obok niego Rynek Solny. Na którym naprawdę handlowano solą!


Z przymrużeniem oka. Jak przez dziurkę od klucza – schody ratuszowe w Zamościu. Piękne i monumentalne.

I dom Marka Grechuty. Kamienica nieduża na Grodzkiej.

A potem Sandomierz….

Sandomierz postanowiłam odwiedzić choćby po to, by porównać jego wizerunek z tym, co na szklanym ekranie. Zaintrygowała mnie pochyłość Rynku – po której Artur Żmijewski zjeżdża na swoi rowerze, powiewając sutanną jak czarnymi skrzydłami. „Czy to możliwe, że sandomierski Rynek jest taki hm… skośny?” – zadawałam sobie pytanie. I jest! Najbardziej pochyły Rynek, jaki kiedykolwiek widziałam. W niskiej zabudowie, jakże inny od tego w Cieszynie, który przywodzi na myśl przedwojenny Wiedeń.
W tej pięknej pochyłości człowiek zachwyca się uliczkami. Gdzie się nie zajrzy – Sandomierz piękny jest. A Wąwóz Królowej Jadwigi… Ach, chyba jeszcze piękniejszy, niż ten w Kazimierzu Dolnym!


Sandomierskie zaułki… Przepiękne.

Urocza kawiarenka… Znakomity sorbet z truskawek tu jadłam! Coś w rodzaju coctailu! A cukier był w dozowniku! Jak w czasachmego dzieciństwa.
Sandomierz… A stąd już tylko do Sanoka i dalej w Bieszczady!
Krętością górskich dróg mnie witały. Jak widać na GPS :))

O Bieszczadach jeszcze napiszę… I o spotkaniu w Wetlinie z moją Czytelniczką Ewą.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. Techo

    26 kwietnia 2012 o 07:56

    Już nie mogę doczekać się mojego spotkania z Sandomierzem,może też spotkam Staruszkę…Serdecznie pozdrawiam i bardzo się cieszę, że odkryłam Panią w sieci.-)

     
  2. Marco

    6 lipca 2012 o 00:29

    Fajny post, fajne zdjęcia. Przeglądałem ostatnio sieć pod kątem Sandomierza i znalazłem świetny artykuł dotyczący Ojca Mateusza. Może Cię zainteresuje:

    http://www.malopolska24.pl/index.php/2012/02/cuda-ojca-mateusza/

     
  3. ~Nieznajomy

    15 lutego 2016 o 22:39

    Piękny opis Sandomierza i nie tylko -nie lubie tylko gdy ktoś cierpi – jak pomagać – jak podać dłoń-aby ulżyć -Gdy serce udręczone -wzruszajaca Pani popwieść -Byłem w Sandomierzu nie raz – nie jako turysta tylko w odwiedzinach rodziny w okolicach parku miejskiego

     
  4. ~Nieznajomy

    15 lutego 2016 o 22:42

    Piękny opis Sandomierza i nie tylko -nie lubie tylko gdy ktoś cierpi – jak pomagać – jak podać dłoń-aby ulżyć -Gdy serce udręczone -wzruszajaca Pani opowieść -Byłem w Sandomierzu nie raz – nie jako turysta tylko w odwiedzinach rodziny w okolicach parku miejskiego
    pisze drugi raz bo literki chochlik pozamieniał Przepraszam