RSS
 

Archiwum - Luty 6th, 2014

Konkurs z moją książką…

06 lut

… kto chce wygrać Prowincję pełną czarów, może to zrobić już teraz. KONKURS>>>>>

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lubię…

06 lut

… zbliżać się do natury. Ostatnio zminimalizowałam udział chemicznych kosmetyków w mojej codzienności. Od dwóch lat smaruję się tylko oliwą z oliwek. A od dziś…. robię mydła swojej roboty.

Wyglądają pysznie, ale nie są do jedzenia. Natłuszczają, bo dodałam oliwy z oliwek, są z wyciągiem ziół i płatkami owsianymi. Pierwszy raz je zrobiłam! Sztukę robienia mydeł udoskonalę na pewno, ale już z tych jestem zadowolona.
Nie wiem, co jest w drogeryjnych mydłach. Wiem natomiast, czego dodałam do tego…

 

A mój proces technologiczny wyglądał tak:

Ja wiem że można od podstaw, z ługiem itp, ale ja nie chemik tylko pisarka. Więc kupiłam zwykłe mydło biały jeleń i glicerynowe (w rossmanie są) ale niekoniecznie musi być owo glicerynowe. Utarkowałam je i zmieszałam z niewielką ilością wody, cały czas mieszając trzepaczka energicznie. Dodałam zmielone w młynku do kawy płatki owsiane (około dwóch łyżek), garść płatków nagietka (uzbierałam latem i wysuszyłam, ale są w sklepach ziołowych) oraz trochę rumianku (ze sklepu ziołowego). Wymieszałam energicznie na jednolitą masę, ale dość gęstą, tak by wyraźnie odchodziła od naczynia. Do tego dolałam łyżke oliwy i wymieszałam. Wlałam do mydelniczki (rozłożyłam na pół i zrobiłam dwa mydełka) a resztę do szklanek (wszystko najpierw wysmarowałam oliwą z oliwek, choć nie wiem, czy koniecznie). Zastudziłam w lodówce. Mydło ma fajną porowatą strukturę, dobrze się pieni i ma lekki zapach ziół, rumianku przede wszystkim. Myślę, żeby teraz dodać mleka kokosowego i zmielić płatki kokosowe i zrobić wersję z kokosem. Albo wersję z kawą. Wtedy będzie od razu peeling. Można dodać kilka kropel cytryny, żeby nie było takie zasadowe. Może kiedyś utarkuję skórkę limonki i zrobię mydło limonkowe… W zwykłym mydle sklepowym jest pełno barwników, zapachów itp. a w moim jest to, co mu sama dam. W planach mydło lipowe z dodatkiem miodu!

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Namaste…

06 lut

NAMASTE.
Dziś na zielonej macie…

Żyjcie pięknie.
Pracujcie.
Niech się Wam słonczy.

Niech każdy twój dzień wypełniony będzie troską o cel, który sobie wyznaczyłaś lub wyznaczyłeś. Jeśli chcesz nauczyć się gry na gitarze, ćwicz codziennie. Jeśli chcesz odkryć przyjemność w gotowaniu lub wykonywaniu asan – rób to każdego dnia. Czytaj książki na ten temat, oglądaj zdjęcia i inspiruj się. Na początku może być ci ciężko wejść w nowy rytm, ale ilekroć przełamiesz swoją niechęć, pojawi się u ciebie dumna z samej lub samego siebie. Słomiany zapał może być wrogiem twoich zmian. Może być tak, że będzie padał deszcz i nie będzie ci się chciało jechać na trening lub lekcję języka. Jeśli do tego dopuścisz i wytrącisz z regularności pewnego dnia, kolejny będzie trudniejszy. Wówczas powrót do narzuconego tryb nowych zajęć lub zmian jest trudniejszy jeszcze bardziej. Wybierzesz wygodę, telewizję, lenistwo lub wytłumaczyć swoją dezercję z nowych zamierzeń brakiem czasu lub mnóstwem pracy. Zaczniesz wynajdować sobie dziesiątki innych zajęć, mniej ważnych o wręcz błahych, które mają cię odciągnąć od postawionego celu. Czasem jest tak u mnie z pisaniem. Wymyślam tysiące innych rzeczy: robienie weków na zimę, suszenie ziół, sprzątanie łazienki czy prasowanie po t tylko, by nie pisać i usprawiedliwić się przed sobą, że mam tyle zająć. Gdy jednak bliżej się nad tym zastanowię, dochodzę do wniosku, ze wszystko to może poczekać. Uprasować mogę za tydzień lub gdy napiszę trzy rozdziały. Sama sobie narzucam więc reżim. Pojdę na spacer, ale gdy skończę rozdział. Odpocznę na kocu na trawie, mocząc nogi w stawie, ale dopiero gdy wyślę opowiadanie do redakcji.

 

Mój plan na dziś:

1. pisać

2. ugotować obiad

3. spacerować

4. spotkać się z Czytelnikami w Kosewie. O 17.00

5. odpocząć. Czytać Joannę Bator „Ciemno, prawie noc”.

 

Jakie macie plany na dziś?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii