RSS
 

Archiwum - Marzec, 2014

Samotność na rowerze

30 mar

Piękny dzień. Pomyślałam, że wyciągnę z szopy rower i pojadę w świat. Gdy dotarłam do Mrągowa, wbiłam się na Promenadę nad Jeziorem Czos i… tam zostałam. Jeździłam w kółko, upajając się słońcem i bliskością wody. Wydaje mi się, że Energia Wody jest tym, co znacznie ułatwia bieganie i jazdę na rowerze. Jakoś inaczej się oddycha, i jakoś wolniej męczy.

Moja Merida spisała się na medal, póki… nie postradała łańcucha na dwudziestym kilometrze. Ale jutro się naprawimy i znów dalej w świaaat! Ciekawe ścieżki: Mrągowo i okolice chętnie poznam. Dokąd jeździcie?

U Źródełka Miłości. Nad Jeziorem Czos. Niech się miłośni na tę wiosnę!

Dzika Plaża. Dla mrągowian miejsce zaczarowane.

Pomyślałam, że lubię samotne podróże… Te w biegu, te w aucie i te na rowerze. Oraz te na macie… Najbardziej.

Gotuję bataty. Pyrkają wesoło i napełniają dom słodkim, lekko pudrowym zapachem. Jutro obiorę je, przecisnę przez praskę. Dodam łyżeczkę curry, trochę soli a potem dosypię mniej więcej tyle mąki pszennej razowej i ziemniaczanej, ile jest batatów. Albo kapkę więcej – na wyczucie, żeby nie było twarde i kluchowate. Dosypię kurkumy i wbiję jajko. Wymieszam. A totem zrobię placek dość gruby i pokroję go, albo nałożę porcję łyżką i wrzucę na wrzątek. Ugotuję. A potem dorobię do nich polewkę. Rozpuszczę masło, dodam curry (troszkę), odrobinę soli, kilka kropli cytryny, kapkę kurkumy, łyżkę płaską miodu i czubatą łyżkę śmietany. Bo i poleję tym moje bataty, a raczej kluski kładzione z nich. I posypię prażonym sezamem. Taki pomysł na jutrzejszy obiad mam. Naprawdę pyszny! Już myślę o smakowitym i aksamitnym sosie miodowym do nich.

I takie ćwiczenie na niedzielny wieczór:

Spójrz w lustro i zrób gniewną minę. Rozzłość się na chwilę – na zamówienie. Stań się pochmurnym człowiekiem. Widzisz, które zmarszczki pogłębiają się? Jeśli będziesz często się gniewać i złościć, ta poprzeczna zmarszczka na czole z czasem pogłębi się i nada twojej twarzy ponury wygląd. Ludzie widząc cię z daleka będą o tobie myśleć jak o człowieku, który nie wie, do czego służy uśmiech.

A teraz uśmiechnij się. Spójrz na to, co dzieje się z twoją twarzą. Pogodnieje, zmarszczki się również robię, ale w zupełnie innych miejscach i kształtach. Tak jest? To właśnie po nich, jeśli będziesz się często uśmiechać, ludzie będą rozpoznawać w tobie pogodnego człowieka. Pozwól uśmiechowym zmarszczkom na dobre zagościć na twojej twarzy. To jedyne zmarszczki, które nadadzą twojej twarzy piękny sznyt.

Polub spacery i bycie sam na sam ze sobą. Myśl o pięknie wszechświata i o swoim pięknie, które stopniowo w ciebie wnika. Bycie pięknym nie jest tak naprawdę trudne; wystarczy tylko twoje: CHCĘ.

Nie staniesz się piękna, jeśli będziesz bazować na tym, co daje ci świat i przemysł. Niezwykłe kremy i zabiegi kosmetyczne w najdroższych SPA nie sprawią, że staniesz się świadoma swego ciała. To, niestety, tylko kolejna forma wydawania pieniędzy. Świat czyha na nie i czas to wreszcie zrozumieć. Jesteś tylko klientką i nikomu w głębi serca nie zależy, byś wyglądała zabójczo. To jest najważniejszego tylko dla ciebie. Położona w gabinecie kosmetycznym maska na twarz, która kosztuje 150 złotych, tak naprawdę nie ma szczególniejszego działania od położonej w domu, w przerwie obiadowej maski z rozgniecionego awokado. Masaż twarzy, za który zapłaciłaś 200 złotych jest bardzo często podobny do tego, jaki zafundujesz sobie sama.

Mój masaż polega na wcieraniu w umytą twarz kropli oliwy z oliwek lub ampułki witaminy A + E (łykam je codziennie od niemal 20 lat) w taki sposób, by nie tylko masować, ale rozprostowywać zmarszczki. Masuję więc w poprzek zmarszczek i uwagę swoją poświęcam zwłaszcza miejscom, gdzie moja mimika przez lata wyraźnie się zagłębiła. Po kilku minutach takiego masażu „w poprzek” twarz naprawdę staje się gładsza i młodsza, jak po najlepszym zabiegu w drogim SPA. A mnie kosztuje to tylko kroplę oliwy lub witaminową ampułkę. Mogę w tym czasie czytać książkę lub słuchać radia, mogę obejrzeć wiadomości w telewizji lub rozmawiać z bliskimi.

Zrób więc sobie taki masaż, a potem zaparz dobrą herbatę. Moje ulubione to yerba mate, oolung albo herbata czerwona z trawa cytrynową. Znajdź również swoje ulubione, które będą ci się dobrze kojarzyć i przyrządź je o masażu lub chwilę przed kąpielą. Zrób ze swojej łazienki prawdziwą świątynię do relaksacji i dbania o siebie, włącz muzykę i napij się herbaty. Poczujesz, że piękniejesz od środka.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Podsumowanie

28 mar

Podsumowanie tygodnia dla początkujących.

W tym tygodniu przebiegłam 25,80 km.

Oczywiście w porównaniu do cudownych Dziewczyn Biegających z Mrągowa, co mnie dopingują, to doprawdy niewiele… Ale i tak jestem z siebie dumna. I już!

Połączyłam dziś literaturę z bieganiem. Myśliwski ma rację…

 

I wracam do pracy. Przy sobocie pusty dom hałasuje inaczej..,

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Smakowitość szybka na… czas makaronu

28 mar

Gdy obiad musi być szybko… Bo i życie szybko jakoś popłynęło… Tyle czasu, co ugotowanie makaronu. Ten z czosnkiem niedźwiedzim. Curry z warzyw: bakłażana, cukinii, papryki i szalotki. Uduszone z pieprzem czerwonym i ząbkiem czosnku. Na koniec posypane, zamiast sera, pestkami z dyni… Smakowite. Pyszne. Nietuczące. WSZYSTKOMAJĄCE….

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pierwsza dyszka….

27 mar

.. Bez zadyszki. Mam za sobą pierwszą przebiegniętą dyszkę. To moje pierwsze kroki w bieganiu, ale wiem już, że pokonałam kolejną granicę – i ciała i umysłu. Jeszcze rok temu nie myślałam, że pobiegnę. Dziś wiem, że wkrótce pobiegnę dalej i zrobię swoją pierwszą piętnastkę. I dwudziestkę.

Bo w życiu trzeba mieć cel. Dojść do niego, dobiec, dojechać… Byleby o nim nie zapomnieć. Nie postradać celu życia. Nie spędzić go przed telewizorem. Nie przespać.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A jednak…

26 mar

Jednak to prawda, że wspólne jedzenie łączy. Jest jak wspólny język do pozasłownego porozumiewania się. Bywa bliskością, ale i jednomyślnością. Gdy jemy, myślimy o tym samym. Na ułamek czasu łączymy się w rozrzedzaniu smaku językiem, sprawdzamy, jak rozkłada się i z jakich aromatów jest stworzony, obserwujemy, jak tworzy smakowity film na podniebieniu i w przełyku. Nawet jeśli nasz sposób myślenia różni się znacząco i jesteśmy z dwóch różnych światów, smakowanie zawsze choć na chwilę nas jednoczy. Jedzenie to rytuał wzajemności, przenikania się wzajemnie.

PS. Na zdjęciu SERNIK JUDYTY Z KIWIT:
Rozpuścić kostkę masła, wystudzić, dodać 5 jajek (razem) i szklankę cukru (ja dodam trzcinowy). Wymieszać i dodać 75 dag zmielonego twarogu i 25 dag ugotowanych ziemniaków zmielonych również. PIEC DO ZRUMIENIENIA. Ot, i cała filozofia. SERNIK PYSZNY!!! NIEZAWODNY.

PS. Ja dodałam do tego mojego (na zdjęciu) waniliowego cukru pudru waniliowego, żeby dosmaczyć naturalnym smakiem. Mielę w młynku cukier trzcinowy z laską i mam super domowy cukier waniliowy A NIE WANILINOWY, UZYSKANY CHEMICZNIE, który nie ma nic wspólnego z prawdziwą wanilią.

 
A warmińsko – mazurski portal już umieścił mój przepis TUTAJ.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bieg po zioła

25 mar

Zabrakło mi w domu ziół. Więc siuuup na nogi buty do biegania i pobiegłam do Mrągowa, do sklepu zielarskiego, po czym wróciłam do domu. Towarzyszyła mi muzyka Sade i Imany.

No i zrobiłam ponad 9 kilometrów z przerwami na sklep i spotkanie z Alutką. I pomyślałam… że bieganie daje wolność. Jestem wolna.

Teraz pracuję, cała w endorfinach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wspomnienie ze Stalowej Woli

21 mar

Ależ mi bibliotekarka Barbara Nowak ze Stalowej Woli niespodziankę zrobiła! I list miły, i fotki też, a na jednej Mirek Piotrowski z Szestna – co mnie inspirował w pisaniu „Prowincji pełnej czarów”. Dziękuję.


Witam,

Kasiulka! przesyłam kilka fotek ze spotkania DKK, które poświęcone było Twoim “Mazurskim opowieściom”. Pozwoliłam sobie na spotkaniu sięgnąć do nagranego wywiadu i dostępnego w Internecie. Jednym słowem byłaś obecna nie tylko w słowie, wśród nas. Na zdjęciach widać, czego nagranie dotyczyło, ja sięgnęłam również do wywiadu, w którym opowiadałaś o swojej wówczas nowej książce, czyli Czas w dom zaklęty albo Studnia bez dnia. My na swojej Prowincji, Ty na Mazurach, ale na tym spotkaniu razem…. Dzięki za twoje opowieści i możliwość pogaduszek o nich tutaj u nas w Stalowej Woli. W oczekiwaniu na kolejne piękne zanurzenie się w Mazurskie krainy…. Pozdrawiam!

 

Dziękuję Wam! Nasze spotkanie odbyło się w grudniu, a Wy mnie jeszcze pamiętacie. Miło!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pierwszy dzień wiosny

21 mar

No piękny. Nie mogę się ogarnąć. Nie zawsze pierwszy dzień wiosny jest naprawdę wiosenny. Dziś tak. Przywitałam go na macie i policzyłam, że to moja trzecia wiosna z jogą. Życzę sobie kolejnych, równie pięknych i uczących wytrwałości. I tego, że granice są tylko w moim umyśle.

Każdego dnia staję na macie i coś w sobie pokonuję. Wytrwam dłużej w asanie. Sięgnę dalej. Wykonam coś dokładniej. Wyraźniej poczuję że joga jest jak moja krew. Krąży we mnie spokojnie i codziennie. Wiosna jest pięknym czasem na zmiany.

Twoje ciało również będzie się zmieniać, o ile tego będziesz chcieć. Bo jesteś tym, czym są twoje myśli. Jeśli postanowisz, że tak ma się właśnie stać, to tak się stanie. Jeśli jednak uznasz, że i tak masz mało siły i wytrwałości, by zmienić swój wygląd na taki, o jakim zawsze marzyłaś lub marzyłeś, to pewnie się tak właśnie stanie. Będziesz mieć tej siły zbyt mało. Mówisz i masz. To proste prawo wszechświata.

Trzy kobiety spotykają się w kawiarni. Rozmawiają między sobą: nie powinnam jeść tego sernika, ale tak mnie kusi. Zobacz na ten tort. Nie powinnam go jeść, i tak już jestem gruba. Te kremówki… Bomba kaloryczna, Nie, nie mogę, jestem na diecie.

Po czym wszystkie trzy zamawiają sobie podwójne porcje a do picia czekoladę z bitą śmietaną.

 

Myślę o tym tak. Im lepiej będziesz czuć się ze sobą, tym twój mózg będzie lepiej stymulowany do tego, by spełniać marzenia i pragnienia. Siła i wytrwałość, które w tobie drzemią, pomogą ci w kultywowaniu zdrowych nawyków żywieniowych. Z czasem będziesz to robić instynktownie. Nie będziesz się zastanawiać, czy zajść  do cukierni po bajaderkę lub kremówkę. Po prostu nie zajdziesz, ba, nawet nie zwrócisz na cukiernię uwagi. Z czasem zadbasz o swoją formę fizyczną – zapragniesz tego w sposób zupełnie naturalny, gdy zauważysz, jak twoje ciało zmienia się, pięknieje. Sięgniesz po więcej. Tego rodzaju apetyt jest zupełnie nieszkodliwy.

A kiedy już będziesz jeść mniej, świat smaków, aromatów i wspaniałych potraw stanie przed tobą otworem. Uwrażliwią się twoje kubki smakowe, bo nie będą wciąż stymulowane. Być może zmienisz nawet zestawy swoich ulubionych przypraw. Jedzenie oraz jego przygotowywanie (od podstaw, NIE Z GOTOWCÓW) sprawi ci autentyczną radość. Będziesz mogła lub mógł jeść naprawdę wszystko, bo twoje porcje będą małe. Twoje życie, gdy już zmniejszy się twoja waga, stanie się naprawdę lżejsze i radośniejsze, a twoje ciało przestanie się domagać tego, co dostawało do tej pory: ciastka, czipsy, słodycze. Przestawisz się na inny program – świadomego jedzenia. Nauczysz się słuchać twego ciała i wybierać. Poczujesz, co jest dla Ciebie zdrowie. WSZYSTKO PRZYCHODZI SAMO. MUSISZ jednak zrobić pierwszy krok.

Dziś moją wiosnę powitam jeszcze raz. Pierwszy raz pobiegnę dalej, niż do tej pory. Mija pierwszy tydzień mojego biegania. Chcę sięgnąć po kolejną granicę. A jutro Rajd Rowerowy w Rucianem – Nidzie.

I tak oto wiosnę chce rozpocząć odnowiona, bez balastów. Nie przybył mi zimą żaden zbędny kilogram, więc nie mam co tracić.

A do końca marca skończę książkę. Tak plan. Zwykle moje plany dopinam do końca.

A Wam…

PS. Iwona z Kętrzyna napisała do mnie tak:

Czytam bloga i oczom nie wierzę , mam osobistą trenerkę i motywatorkę w jednym, Kasiu ja od tygodnia spaceruję taki był plan i od miesiąca zdrowiej jem – i jak tu nie wierzyć w cuda, spotykasz na swojej drodze ludzi tych których powinieneś spotkać, dzieje się to co chcesz żeby się działo kocham dziś cały świat.

Myślę tak. Wszystko dzieje się samo. Jest jak ma być. Sama przychodzi świadomość lepszego życia, lepszego jedzenia. Samo się wszystko wybiera. Wszystko samo w naszych głowach się układa. I kierunki, i książki jakie mamy przeczytać. I muzyka, która w radiu, to też czasem sama. I że wiatr wieje od południa, to popchnie trochę w biegu, gdy będzie się wracało.

 

PS 2. Siódme miejsce na TOPce Książnicy Polskiej. Jak mi tu miło. Niech mi się dziś więc… siódemkuje!  Dziękuję Izabeli z Giżycka za „cynk”. :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wybacz sobie…

19 mar

BUDDYJSKA MODLITWA PRZEBACZENIA

Jeżeli skrzywdziłem kogoś, w jakikolwiek sposób,
Świadomie czy nieświadomie
Z powodu mojego własnego zamętu
Proszę o wybaczenie.
Jeżeli ktokolwiek skrzywdził mnie w jakikolwiek sposób,
Świadomie czy nieświadomie
Poprzez ich własny zamęt
Wybaczam im.
I jeżeli istnieje sytuacja,
W której nie jestem jeszcze gotowy przebaczyć,
Wybaczam to sobie.
Za wszelkie momenty, kiedy krzywdzę siebie,
Negowanie siebie, wątpienie w siebie, bagatelizowanie siebie,
Osądzanie siebie lub bycie niemiłym dla siebie
Z powodu mojego własnego zamętu
Wybaczam sobie.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czarny bez

18 mar

Taka praca. Siedząca. Dziś o zbieraniu kwiatów czarnego bzu.

Na miedzy, dzielącej pole, pysznił się dorodny krzak czarnego bzu. Zbierałam baldachy co roku, wciąż z tego samego miejsca. Owoce już mnie nie cieszyły tak, jak te pachnące pudrowymi perfumami kwiaty. Stojąc okrakiem pomiędzy miedzą a polem, sięgałam po nie i liczyłam w myślach, na ile produktów mi wystarczą. Kwiaty w cieście, syrop, nalewka. Było dużo do zrobienia.
Wrzucałam je do kosza; byłam przy tym łapczywa, bo chciałam zebrać jak najwięcej i żałowałam, że kosz nie jest jeszcze większy. Czułam się jak zdobywca natury, jak wiejska szeptucha, zbierająca zioła na okadzenie domu, na schorzenie oczu, albo na kaszel.

PS. Mistrz drugiego planu. Kot Bazyl.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii