RSS
 

Jesień pracowita

08 lis

Pracowita jesień, a już myślałam, że zakopię się w liściach jak jeż. Piszecie czasem, że rzadziej znajdujecie tu wpisy, a ja przyznaję, że tak jest w istocie, ale obecnie przebywam w dalekiej, bo w latach dwudziestych, podróży w sercu Mazur i snuje mi się opowieść nowa dla Was. Może podobna do Rzeki ludzi osobnych, którą to przyjęliście ciepło i jakoś tak… inaczej, niż serię Prowincji.

Szykuję jeszcze dla Was książkę o domowych kosmetykach, które można sobie naszykować mieszkając wszędzie, nie tylko na prowincji. I o tym, że opłaca się życie zgodne z porami roku i proste, na ile to możliwe w dzisiejszych czasach.

A że jesień to czas zbiorów, więc ukręciłam sobie wspaniały krem z rokitnika z mnóstwem zdrowych olejów i ten przepis również trafi do naszej kremowej książki. Nie tylko kremy ale i domowe, pełne smaków gotowanie bardziej chyba zajmuje jesienią niż latem, kiedy to chwyta się jakiś owoc i biegnie przed siebie do swoich spraw. Jesień zwalnia i my zwalniamy, choć też niekoniecznie, biorąc pod uwagę mnóstwo zajęć, z jakimi wciąż się zmagamy, prawda? Ale jest w pracy jakiś sens i tylko wtedy prawdziwie odpoczniesz, jeśli się najpierw porządnie zmęczysz.

Bieganie teraz ma zapach liści i wilgoci jezior – biegam nad jeziorami, bo najbardziej to lubię. Wybieram sobie jakieś jezioro i towarzyszę mu przez 10 lub 20 kilometrów. A potem wracam do domu i przedłużam ten stan bycia ze sobą, w sercu. Bo tak naprawdę sobą jesteśmy tylko w swoich sercach. Na co dzień nosimy maski zawodów i zależności rodzinnych, a tylko w biegu, na macie albo w chwilach samotności, jesteśmy sobą naprawdę. Mówię o tym często podczas jogowej relaksacji i wiem, że się to Wam podoba.

Fizyczna aktywność, alkaliczny styl odżywiania, domowe kosmetyki i przede wszystkim KSIĄŻKI, które przenoszą mnie codziennie do innego świata – to mój sposób na życie. Chętnie się nim dzielę:

Moja wymarzona od lat, znana Wam pewnie z książek o Prowincji, BABA JOGA zaprasza na zajęcia:

- poniedziałki, 17.00 Reszel, Gimnazjum, 20.00 Mrągowo BAKASANA Ryszard Lewanowicz Mercure Mrongovia,
– wtorki, 18.00 Piecki GOK,
– środy, 18.00 Biskupiec, szpital.

GOK w Pieckach nawet mi plakat piękny wyszykował, więc się nim pochwalę i dziękuję

W sobotę 26 listopada mamy warsztat jogi dla początkujących w Szczytnie. Jest już sporo osób i zaledwie kilka wolnych miejsc, więc jeśli się zdecydujecie, to zapraszam.

Przyjdź, zobacz, że joga jest dla każdego . Zupełnie jak książki. Sprawne ciało to dobry umysł, bo jesteśmy jednością.


 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W Siedlisku

03 lis

Odwiedzili mnie znienacka, kilka miesięcy temu, sympatyczni dziennikarze z Siedliska. Gdyby komuś się chciało do kiosku, to byłoby miło. Trud byłby doceniony . Joasi Siedleckiej dziękuję.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Baba Joga zaprasza

03 lis

SZCZYTNO. Andrzejki na macie.

Co możesz zrobić, żeby Cię nie bolał kręgosłup? Co joga zmienia w życiu? Czy joga jest dla Ciebie?

Na te inne pytania spróbuję odpowiedzieć podczas warsztatu jogi w Szczytnie. Termin sobota 26 listopada godzina 10.00 czas trwania 2,5 godz. Dokładne dane adresowe wysyłam zainteresowany mailem (trwa ustalanie szczegółów).

Zabierz wygodny strój i matę. Praktykujemy boso.

Najtrudniejszy w dbałości o siebie jest pierwszy krok. Teraz możesz go zrobić i wejść w nowy rok z nowym spojrzeniem na siebie. Początkujący ze Szczytna i okolic mile widziani, a praktykować będą mogli potem co piątek o 18.00 w Novum na ul. Chrobrego, u Ryszarda Lewanowicza.

BABA JOGA KATARZYNY ENERLICH ZAPRASZA

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przed sobotą

27 paź

Nie ma jak to spacerek do mrągowskiej biblioteki. Maria Mikołajczyk mi wyszukała i w ten sposób znalazłam już pierwszą historię z Olsztyna, który przed wojną słynął z… niuchania pokrzepki, czyli tabaki, zwanej też tubaką. I o tym więcej poczytacie w sobotniej Gazecie Olsztyńskiej. O dbałości o nos Warmiaka też.

Dzień zaczął się pięknie :) To widzę, gdy się budzę.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

22 paź

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

to, co istotne

22 paź

Za oknem wciąż pada. Owo bębnienie deszczu o szyby i dachy domów to milcząca obecność świata, który stale przemienia się bez naszego udziału. Bez nas więc namaka deszczem ziemia, wilgotnieją spłowiałe trawy a pozostawione na podwórku deski robią się ociężałe i śliskie.
Jest w tym jakiś sens i porządek.
I dlatego nie myśl źle o tym, co wokół. Jeśli bowiem autorytarnie powiesz sobie, że deszcz jest zły, zamkniesz sobie drogę do poznania go i polubienia. Lepiej już spróbuj go poznać, a nawet w pewnym sensie podziwiać. Przenieś to z deszczu na życie; na człowieka. Skup się na jego zaletach, a nie na słabościach. I spróbuj w swoim świecie odróżniać to, co istotne, od nieistotnego.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jesień

21 paź

Szczęśliwy ten, który może siedzieć we własnym domu przy własnym ogniu…

Jak dobrze, że nastała chłodna, wietrzna jesień. Jakże wówczas docenia się ciepło i dobre wieczory. Dobrze nam tak.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czarny Marsz w Mrągowie

03 paź

Czarny Marsz w Mrągowie. Skrzyknęliśmy się na FB, a pierwsza była Anna Piaścik. To ona wymyśliła marsz w Mrągowie. Było nas chyba koło trzystu osób, i to nie była ostatnia manifestacja w naszym mieście. Poszliśmy pod biuro poselskie Jerzego Gosiewskiego z PiS, o czym mówi pamiątkowa fotografia.
Brawo wszystkim, którzy dwa razy przeszli z nami miasto, od ronda do ronda, i tym, którzy wspierali nas z okien swoich aut. Brawo Panom, którzy byli z nami! Brawo mrągowskie media, które sa autorami tych zdjęć: Mrągowo 24 i Kurier Mrągowski.
Dziękujemy! I do zobaczenia przy najbliższej okazji.

Koleżanki z Centrum Kultury i Turystyki nie zawiodły.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Smaczna przerwa w pracy

17 wrz

Praca, praca…

A w przerwach pyszne jedzenie.

CIASTO NA NIEDZIELĘ CZYLI wegańska tarta z czekolady i… AQUAFABY.

Hm… co to takiego AQUAFABA? Pewnie jakaś egzotyczna przyprawa… – pomyślałam w pierwszej chwili.
Nic bardziej mylnego.
To coś zaskakującego, czego jeszcze nigdy wcześniej nie próbowałam. AQUAFABA to woda, pozostała po gotowaniu cieciorki lub odlana z puszki (podobne właściwości ma pewnie woda z innych fasolowatych, ale nie próbowałam, a ta z cieciorki to pewnik). Po spienieniu (ubiciu mikserem) przypomina w konsystencji ubite kurze białko, jest nietucząca i zawiera białko i skrobię. Doskonale nadaje się do robienia deserów, majonezów a nawet wegańskiej bezy.

Najpierw zrobiłam spód.
Najpierw zalałam gorącą wodą pół szklanki suszonych owoców (może być więcej): rodzynki, daktyle itp. Zblendowałam dwie szklanki orzechów laskowych i ziemnych (można dać, co się lubi) i połączyłam to z owocami i dwiema łyżkami oleju kokosowego. Wyłożyłam dno tortownicy papierem i nałożyłam na to mój spód do tarty.
Odlałam dwie puszki cieciorki i ubiłam tę wodę z kapeczką soli. Po chwili wyglądała jak ubite białko. W garnku rozpuściłam trzy najlepszej jakości gorzkie czekolady (bez syropu glukozowo – fruktozowego) z łyżką oleju kokosowego i wystudziłam. Połączyłam powoli oba składniki. Można to jeszcze dosłodzić ksylitolem lub syropem z agawy, jak kto chce. No chyba, że się używa zwykłego cukru, ale w mojej kuchni go nie ma.
Wyłożyłam smakowitą masę na mój spód do tarty i odstawiłam do lodówki na pół godziny. W tym czasie poszłam do ogrodu, zerwać maliny :). Można użyć innych owoców miękkich: borówek, porzeczek itp. Udekorowałam owocami tężejącą masę i zostawiłam w lodówce na noc.
Tarta w smaku jest po prostu… ekskluzywna! Znika szybciej niż jakiekolwiek inne ciasto, a AQUAFABA sprawia, że mus jest aksamitny, delikatny i… szalenie niskokaloryczny, w przeciwieństwie do śmietany kremówki, której pewnie trzeba byłoby użyć w tradycyjnej kuchni, żeby zrobić podobny mus.
Wegańskie słodycze są zaiste rozbrajające – zdrowe, o wiele mniej tuczące (albo wcale) i… pyszniejsze niż wszystkie inne. Przydrożne cukiernie już nie kuszą.
Teraz trwają testy, by tartę tę zrobić z pominięciem czekolady :) – muszę wymyślić całkowicie domowej roboty, a nie kupowany, zamiennik. Póki co, raduję się odkrytymi dziś właściwościami AQUAFABY. Już w teorii, bo tarta znikła.

Do zrobienia tarty zainspirowała mnie Marta Dymek i jej JADŁONOMIA. Zaglądajcie, podjadajcie…  Weganizm jest wspaniałą kulinarną przygodą.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zrób sobie mleko

17 sie

Bez mięsa i nabiału można żyć. Ba… Żyje się taniej, zdrowiej i wygodniej. Warzywa z ogrodu, katary omijają, jest się lekkim, zmarszczki znikają i… znikają popołudniowe zmęczenia.

Dziś stawiam na mleka roślinne, ale nie te ze sklepu, które w składzie mają siedem procent ziarna (na przykład soi) a reszta to woda i konserwanty. Mleko przygotowuję sobie w domu sama, jak również w pewien ciekawy sposób robię z nich żele pod prysznic. Ale to tym później. Dziś dwa przepisy na samo mleko. Najtrudniejsze – sojowe (można kupić soję bez GMO, a nawet taka soja jest zdrowsza od tłustych skwarek albo czipsów, którymi ludzie karmią siebie i swoje dzieci). Najłatwiejsze – owsiane. Moje ulubione.

 

MLEKO SOJOWE

Zrób sobie mleko! To wspaniała alternatywa dla niezdrowego dla nas mleka zwierzęcego. Niektóre z nich zawierają więcej białka i wapnia, niż te tradycyjne, o bogactwie witamin i minerałów nie wspomnę. Działają odmładzająco, odżywczo, niektóre odkwaszająco, zatem i odchudzająco.
Dziś mleko sojowe, pyszne i zdrowe. Te ze sklepu nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Zawiera siedem procent soi, reszta to woda z konserwantami i inna chemią. Kupując je, kupujesz najdroższą w sklepie wodę .
Mleko sojowe robi się… Ciekawie. Namocz na noc ziarna, wylej wodę i przepłucz, następnie wsyp do blendera kielichowego i zalej dwukrotnie większą ilością wody. Miel to na najwyższych obrotach dość długo. Odcedź przez pieluchę do garnka, wyciśnij. Powstały urobek może być na pierogi i pasztety wegańskie albo wegetariańskie, a mleko zagotuj, zbierając szumy. Wychodzą z niego niepotrzebne gazy. Po pięciu minutach powtórz. Cały czas musisz mieszać.
Następnie posól, według siebie, i posłodź, ja słodzę ksylitolem. Mleko gotowe. Jako ze jest gorące, część możesz zawekować w słoiki na zapas. Zrobiłam tak ostatnio, gdy wyszedł mi cały gar. Nie trzymaj go długo, ale na pewno na tydzień zapasu tego zawekowanego mleka wystarczy. Mleko jest tanie i całkowicie naturalne.
Jeśli chodzi o kosmetykę, mleko roślinne wspaniale zmywa makijaż. A że stoi w lodówce, nabrane na wacik jednocześnie ujędrnia skórę wokół oczu. I sposób na urodę oczu. Można na chwilę zostawić dwa waciki na oczach, aż się ogrzeją. Skóra wchłonie to, co zdrowe, a oczy nabiorą blasku, znikną cienie i obrzęki. To sposób naszych mam i babć przed wielkim wyjściem – waciki prosto z zamrażalnika, nasączone wcześniej herbatą czarna, rumiankową czy ze świetlika. Ale mleko roślinne jest również dobre.
Zróbcie. Napiszcie jak wyszło.
Jeśli uda się z mlekiem sojowym, to już każde inne jest łatwiejsze .
Następnym razem o błyskawicznym mleku owsianym. Gotowe w trzy minuty, tanie, dwa razy zdrowsze niż krowie, na dodatek wspaniale zagęści sosy w wegańskich potrawach.

 

OWSIANE

Najłatwiejsze, trzyminutowe mleko owsiane. W blenderze kielichowym mieszam płatki z wodą. Pół na pół albo więcej wody, kto jak woli. Odcedzam pulpę za pomocą pieluchy i mam wspaniałe mleko owsiane. Nie trzeba wcześniej moczyć płatków, jak to konieczne ze słonecznikiem, dynią albo migdałami, orzechami, soją.
Dodaję ksylitolu i trochę soli. Pyszne mleko gotowe. Czasem robię dwusmakowe, wiórkami kokosowymi i mam wówczas owsiano – kokosowe. Pycha wielka. Owsiane mleko wspaniale zagęszcza wegańskie sosy, a grzyby duszone z cebulą, mlekiem owsianym i natką pietruszki są obłędne. Można dodać kminu rzymskiego mielonego i dokwasić cytryną, domowym octem jabłkowym albo zalewą z kiszonych ogórków.
Owsiane mleko ma więcej wapnia i białka, niż krowie. Poza tym mnóstwo zalet:
* Mleko owsiane jest bogate w błonnik i kwas foliowy
* Słynie z tego, że zawiera aż 15 witamin i 10 minerałów (w tym dwa razy więcej witaminy A niż mleko krowie).
* Zawiera więcej wapnia niż mleko krowie: 1 kubek mleka owsianego pokrywa aż 36 proc. dziennego zapotrzebowania na wapń, a krowie mleko w tej samej ilości tylko 28 proc.
* Mleko owsiane jest dobre na anemię – 1 kubek pokrywa 10 proc. dziennego zapotrzebowania na żelazo.
* Nie zawiera laktozy ani cholesterolu.
* Jest nietłuste
* Mleko owsiane zawiera tzw. fitochemikalia, czyli roślinne substancje czynne, które hamują rozwój komórek nowotworowych, działają antybakteryjnie, zapobiegają udarowi i chorobom serca oraz potrafią obniżyć poziom cholesterolu.
* Ma działanie uspokajające i jest polecane jako eliksir na skołatane nerwy.
To moje ulubione mleko! Doskonale w porannym koktajlu z bananem, jagodami i na przykład z owsianym urobkiem.
Z owsianego urobku można zrobić pyszną pastę na kanapki lub nadzienie do naleśników i pierogów. Wystarczy pulpę zblendować z suszonymi pomidorami, dosmaczać czosnkiem, cytryną i kapką ksylitolu. Pycha aż strach.

WIĘCEJ O MLEKACH ROŚLINNYCH TU I tu,

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii