RSS
 

Notki z tagiem ‘melisa’

Przepis na syrop melisowy

02 wrz

Czytelniczka poprosiła mnie o przepis na syrop melisowy. Doskonały na spokojność serca i duszy – ja mam zawsze zapasy, na wypadek wizyty kogoś niespokojnego również.
Otóż syrop wyrabiałam przez całe lato intensywnie. Ścinałam melisę, ona odrastała, i w tak ciągle i ciągle. Jak już ją ścięłam, kroiłam do drobniejsze kawałki i zacukrzałam. Postała tak dzień, może nawet krócej, a potem na ogień i gotowałam, oczywisćie, dodając wody. I robił sie z tego słodki napar. Czasem wrzucałam też miętę, lawendę, a raz nawet geranium z parapetu. Ten napar gotowałam – bo herbata z melisy też potrzebuje troche czasu na to, aż roślina „odda”. co najlepsze. A potem to wszystko do słoików. Gorące zakręcałam i siup – na wieczko. Można dla spokojności pasteryzować, bezpieczniej. Uwaga – cukru dawałam na oko. Nie mam nigdy odmierzonych i odważonych przepisów. Na oko i na smak. Najlepiej.
Ten syrop piłam całe lato na bieżąco. Wlewałam do dzbanka, dodawałam wody ineralnej, plasterki cytryny i mięty. O wiele lepsze, niż zwykłe soki, napoje ze sklepów. Orzeźwia. Uczy, że świat jest pełen intrygujących smaków. Bo melisa – intryguje.
Ot, i cała filozofia z syropem melisowym. Doskonały do herbaty i kawy! Po prostu – do wszystkiego. Nawet do piwa!
Z melisy można jeszcze zrobić coś zupełnie niecodziennego. Wino melisowe. Oprócz walorów smakowych – ma masę innych zalet. Uspokaja. Rozluźnia. Działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. Oj, same zalety ma! Wystarczy jedną- dwie garście rozdrobnionych liści macerować 3 dni w 1/2 l białego wina
gronowego (obojętnie jakiego, oczywiście – nie najtańszego!) i przecedzić. Pić 1-2 łyżki kilka razy dziennie w miarę
potrzeby.
Albo jak przyjdą koleżanki… Dać do spróbowania. Zdziwią się na pewno.
Smakowitości życzę samych. Dziś przyrządzam kalarepkę duszoną z masłem. Może dodam brukwi. W smaku podobna, może nawet słodsza od kalarepki. Zrobię taki eksperyment. A potem to wszystko posypię koprem lub pietruszką.
Na śniadanie zjadłam smażonego patisona z masłem. Pokrojony w plastry, posypany solą i pieprzem. Proste, smaczne. Zdrowe.
O tej porze roku polecam bigos z kabaczka. Niby nic wielkiego, a cieszy, zwłaszcza, gdy kabaczek z ogródka.
No i czas na zbiory września. Właśnie dojrzewa czarny bez. Doskonały na dżem. Musi być przegotowany, bo surowy może okazać się dla niektórych szkodliwy :)
Z kwiatów czarnego bzu zrobiłam smakowite nalewki. Czekają na zimę – mają piękną barwę płynnego złota.
A Wy co teraz robicie w swoich ogródkach?

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii