RSS
 

Notki z tagiem ‘piosenka’

Wrześniowo

05 wrz

Lubię sobię robić „sanatoria”. To taki szczególny rodzaj wypoczynku w nieco chłodniejszy, niż letni, dzień. Koniecznie słoneczny. Wiem, ze to brzmi jak przepis na zupę, ale tak właśnie musi być. Chłodniejszy dzień i słońce. Wychodzi się w taki dzień na taras, balkon, albo co kto ma, rozkłada na dwóch krzesełkach (na jednym tułów, na drugim nogi) lub na leżaku (jak kto ma). Wystawia się twarz do słońca i leży. Milczy. Słucha muzyki. Cokolwiek. Spędza się czas, a właściwie odpędza, bo człowiek tkwi jakby w bezruchu czasowym, jakby czas odfrunął jak znękana mucha. I najważniejsze: trzeba się przykryć kocykiem! Żeby było jak w prawdziwym sanatorium, wśród kuracjuszy. Wrzesień jest zatem najlepszy na przydomowe „sanatarium”.
Otóż, zrobiłam sobie dziś owo „sanatorium”. Zmęczona wczorajszym wielogodzinnym grzybobraniem, a potem przerabianiem jakiejś dzikiej ilości ogonków i kapelutków, postanowiłam, że niedziela będzie spokojna. Taka sanatoryjna właśnie. Rozłożyłam się więc z melisą na tarasie, koty zamruczane legły u stóp i w koszykach. Włączyłam Michała Lorenca muzykę filmową (lubicie?) i oddałam się płynnemu pulsowaniu myśli. I jakoś tak mnie tchnęło, bo zawsze mnie „tcha” w takich warunkach. Piosenkę napisałam.
Oto ona:

Żółto – wrześniowi

Słońce słoneczne powrześnij jeszcze,
Kołaczem złotym karm ciepłą myśl.
Trawo wrześniowa, przybita deszczem,
Śnij w rudej głowie niebiałe sny.

Żuk jeszcze skrzypi pancerza frakiem,
Nawłocie wiodą złocenia prym.
Lecz nagła jesień zrodzona z lata
Złotopajęczo żegna się z nim.

Powrześnij jeszcze,
Zanim do zimy pójdziemy pieszo!
Powrześnij jeszcze,
Zanim do nieba liście odlecą!

Powrześnij myślą, uczynkiem, ciepłem,
Nim jak przestroga
w łódce olchowej,
Przypłynie z wiatrem
Jezior Królowa.

Rozpalę lato w ciepłym kominie,
W samowar wrzucę chwil letnich garść.
Zwinięta w precel przeczekam zimę,
Nim sen się prześni w wiosenny brzask.

Królowa Jezior z pajęczą siłą,
Złotą nostalgią omota nas.
A my spytamy, czy to się śniło,
Czy z olszyn brązem pożółkł nasz czas?

Powrześnij jeszcze, Słońce…

No i się przekonałam, że „sanatoria” fajne są. Nie dość, że człowiek poukłada sie w sobie, to jeszcze czasem coś dla innych wymyśli. Ściskam wrześniowo!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Słowa są, a muzyka?…

04 sty

Napisałam piosenkę. Pierwszy raz. Nie pisałam nigdy wcześniej piosenek. I myślę sobie, że można byłoby te słowa jakoś ożywić. Nutami… Może ktoś ma pomysł na muzykę do tych słów?

Shavei Izrael

Nocny wiatr przyniósł lęk
i niewiarę w miłość
w ludzką myśl, kto kim jest
albo kim się było
i jak twarde ostre szkło
ktoś rozciął znaczenia
w cichych myślach zapadł zmrok
już ich nikt nie zmienia

Jeszcze kadisz łzą spłakany
Gdy cień oczy plącze
Na pożółkłej fotografii
Przeszłość z jutrem łączę

Ref.
Shavei Izrael, miasteczek tamtych czar
Powróci jeszcze skrzypiec łkaniem czas
Zamknięty w bursztyn, jarzębin słodkich koral,
Shavei Izrael, zagarnę cię w ramiona!

Niby obłąkana myśl
w złotym tańcu chwili
świat Chagala, a my w nim,
z tymi, co wszak żyli
Posplatały się godziny,
Żar – miłości chwila
W tańcu ognia się zbliżyli
Hava nagila, Hava nagila!

Cynamonu słodko – gorzki
Smak nam życie skruszył
Kadisz temu, który zasnął,
Radość, kto powrócił.

Ref.
Shavei Izrael, miasteczek tamtych czar
Powróci jeszcze skrzypiec łkaniem czas.
Zamknięty w bursztyn, jarzębin słodkich koral,
Shavei Izrael, zagarnę cię w ramiona!

Prosta magia tego świata
Tkwi w marzeniach twoich
Czas nie zasnął, wciąż zaplata
Przegra, kto się boi.
Zmierzchu cisza, chałki zapach,
Blask menory w deszczu
Szept modlitwy – słów nad winem,
By nikt zła nie przeczuł.

Kochać obraz pod powieką
Choć bez posiadania,
To największa jest z miłości
Czas jej nie zabrania…

Ref.
Shavei Izrael, miasteczek tamtych czar
Powróci jeszcze skrzypiec łkaniem czas
Zamknięty w bursztyn, jarzębin słodkich koral,
Shavei Izrael, zagarnę cię w ramiona!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii