RSS
 

Notki z tagiem ‘rower’

Samotność na rowerze

30 mar

Piękny dzień. Pomyślałam, że wyciągnę z szopy rower i pojadę w świat. Gdy dotarłam do Mrągowa, wbiłam się na Promenadę nad Jeziorem Czos i… tam zostałam. Jeździłam w kółko, upajając się słońcem i bliskością wody. Wydaje mi się, że Energia Wody jest tym, co znacznie ułatwia bieganie i jazdę na rowerze. Jakoś inaczej się oddycha, i jakoś wolniej męczy.

Moja Merida spisała się na medal, póki… nie postradała łańcucha na dwudziestym kilometrze. Ale jutro się naprawimy i znów dalej w świaaat! Ciekawe ścieżki: Mrągowo i okolice chętnie poznam. Dokąd jeździcie?

U Źródełka Miłości. Nad Jeziorem Czos. Niech się miłośni na tę wiosnę!

Dzika Plaża. Dla mrągowian miejsce zaczarowane.

Pomyślałam, że lubię samotne podróże… Te w biegu, te w aucie i te na rowerze. Oraz te na macie… Najbardziej.

Gotuję bataty. Pyrkają wesoło i napełniają dom słodkim, lekko pudrowym zapachem. Jutro obiorę je, przecisnę przez praskę. Dodam łyżeczkę curry, trochę soli a potem dosypię mniej więcej tyle mąki pszennej razowej i ziemniaczanej, ile jest batatów. Albo kapkę więcej – na wyczucie, żeby nie było twarde i kluchowate. Dosypię kurkumy i wbiję jajko. Wymieszam. A totem zrobię placek dość gruby i pokroję go, albo nałożę porcję łyżką i wrzucę na wrzątek. Ugotuję. A potem dorobię do nich polewkę. Rozpuszczę masło, dodam curry (troszkę), odrobinę soli, kilka kropli cytryny, kapkę kurkumy, łyżkę płaską miodu i czubatą łyżkę śmietany. Bo i poleję tym moje bataty, a raczej kluski kładzione z nich. I posypię prażonym sezamem. Taki pomysł na jutrzejszy obiad mam. Naprawdę pyszny! Już myślę o smakowitym i aksamitnym sosie miodowym do nich.

I takie ćwiczenie na niedzielny wieczór:

Spójrz w lustro i zrób gniewną minę. Rozzłość się na chwilę – na zamówienie. Stań się pochmurnym człowiekiem. Widzisz, które zmarszczki pogłębiają się? Jeśli będziesz często się gniewać i złościć, ta poprzeczna zmarszczka na czole z czasem pogłębi się i nada twojej twarzy ponury wygląd. Ludzie widząc cię z daleka będą o tobie myśleć jak o człowieku, który nie wie, do czego służy uśmiech.

A teraz uśmiechnij się. Spójrz na to, co dzieje się z twoją twarzą. Pogodnieje, zmarszczki się również robię, ale w zupełnie innych miejscach i kształtach. Tak jest? To właśnie po nich, jeśli będziesz się często uśmiechać, ludzie będą rozpoznawać w tobie pogodnego człowieka. Pozwól uśmiechowym zmarszczkom na dobre zagościć na twojej twarzy. To jedyne zmarszczki, które nadadzą twojej twarzy piękny sznyt.

Polub spacery i bycie sam na sam ze sobą. Myśl o pięknie wszechświata i o swoim pięknie, które stopniowo w ciebie wnika. Bycie pięknym nie jest tak naprawdę trudne; wystarczy tylko twoje: CHCĘ.

Nie staniesz się piękna, jeśli będziesz bazować na tym, co daje ci świat i przemysł. Niezwykłe kremy i zabiegi kosmetyczne w najdroższych SPA nie sprawią, że staniesz się świadoma swego ciała. To, niestety, tylko kolejna forma wydawania pieniędzy. Świat czyha na nie i czas to wreszcie zrozumieć. Jesteś tylko klientką i nikomu w głębi serca nie zależy, byś wyglądała zabójczo. To jest najważniejszego tylko dla ciebie. Położona w gabinecie kosmetycznym maska na twarz, która kosztuje 150 złotych, tak naprawdę nie ma szczególniejszego działania od położonej w domu, w przerwie obiadowej maski z rozgniecionego awokado. Masaż twarzy, za który zapłaciłaś 200 złotych jest bardzo często podobny do tego, jaki zafundujesz sobie sama.

Mój masaż polega na wcieraniu w umytą twarz kropli oliwy z oliwek lub ampułki witaminy A + E (łykam je codziennie od niemal 20 lat) w taki sposób, by nie tylko masować, ale rozprostowywać zmarszczki. Masuję więc w poprzek zmarszczek i uwagę swoją poświęcam zwłaszcza miejscom, gdzie moja mimika przez lata wyraźnie się zagłębiła. Po kilku minutach takiego masażu „w poprzek” twarz naprawdę staje się gładsza i młodsza, jak po najlepszym zabiegu w drogim SPA. A mnie kosztuje to tylko kroplę oliwy lub witaminową ampułkę. Mogę w tym czasie czytać książkę lub słuchać radia, mogę obejrzeć wiadomości w telewizji lub rozmawiać z bliskimi.

Zrób więc sobie taki masaż, a potem zaparz dobrą herbatę. Moje ulubione to yerba mate, oolung albo herbata czerwona z trawa cytrynową. Znajdź również swoje ulubione, które będą ci się dobrze kojarzyć i przyrządź je o masażu lub chwilę przed kąpielą. Zrób ze swojej łazienki prawdziwą świątynię do relaksacji i dbania o siebie, włącz muzykę i napij się herbaty. Poczujesz, że piękniejesz od środka.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rowerowa wyprawa…

03 lis

Jesień.

Gniazda już tylko dla liści…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii