RSS
 

Notki z tagiem ‘zurawie’

Żurawie już są!

25 lut

Poranek mnie zaskoczył. Nie dość, że wiosna prawie, to jeszcze klangor nad domem. Żurawie przyleciały. Czekałam na nie. Pojawiły się już tu i tam, a w mojej wsi wciąż jeszcze nie. Wczoraj na spacerze nasłuchiwałam, ale… cisza się tylko niebieszczyła. A dziś już są, a ja je słucham i podziwiam i cieszę się wiosną. Radość wiosny poczułam również na macie, a potem przy dobrym śniadaniu – drobiazgi poranne stają się wszak ważnościami południa i kształtem wieczoru..

Pierwsze tarasowanie w słońcu. Bo klangor i niebo niebieskie. A za mną MISTRZ DRUGIEGO PLANU. Widzicie?

Na zielonej macie. Z radością. Ze słońcem. Od wschodu.

Zielone śniadanie. Placuszki gryczane z twarogiem i estragonem. Suszone pomidory, roszponka, prażone pestki dyni i ziarna sezamu. Pyszności!

ACH, DOBRA WIADOMOŚĆ.

KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY. Moje książki fruną do Zwycięzców. Dziękuję pięknie za udział w konkursie. Pięknych opowieści dostałam w bród. Musiałam wybrać. Szkoda, że tylko trzy. Czwarta to już ode mnie, dla mrągowianki! Taka nagroda specjalna.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Powitanie z klangorem

11 mar

Szarym majestatem obleczone,szykują się do godów, które odbędą się tuż za moją łąką, po drugiej stronie wąskotorówki. Na górce. Znów, jak rok temu, obserwować będziemy to cudne widowisko! Żurawie. Głośne i z łopotem przemierzające błękit.
Przyleciały do nas, do Popowa Salęckiego dziś około dziesiątej. Akurat spojrzałam przez okno na północnowschodnią stronę, na pola, które teraz tylko szaro – białe, ale wkrótce zarosną lucerną i kwiatami. Patrzę – a nad tym polem, nad niewielką górką, łopoczą dwa piękne ptaki. Nasze żurawie! Wracają co roku! Tak się ucieszyłam, że zaraz zadzwoniłam do wszystkich moich bliskich i sąsiadów, z radosną nowiną, że nasze żurawie już są i że już wiosna za progiem. No bo skoro kot ma wiosenną szatę, jedna moja suczka też już zrzuciła zimowe futerko, a teraz jeszcze te żurawie…. To musi być wiosna!
Jakaż radość była mojej sąsiadki, Ani. Czym prędzej pobiegła w pola ze swoim psem Dodem i kotem Tośkiem, ja zabrałam swoje suczki i kota Dyzia i hajda, na te gliniaste grudy, witać przybyszów! Ładny komitet powitalny, nie ma co!
Nasze Popowo Salęckie to obszar lęgowy żurawia, miejsce specjalnie chronione. Wkrótce zlecą się następne i dopiero będziemy mieli żurawie spektakle! A potem dołączą bociany, które pod moim domem wyjadą wiosna i latem łąkowe skarby – pasą się swojsko, niczym krowy na pastwiskach. I znów pod okna będą podchodzić sarny i zające, i my w tym wszystkim zachwyceni przyrodą i wiosną.
Ech, życie na dwa psy i kota, na obrzeżach mazurskiej wsi, pomiędzy łąkami, drogą po dawnej kolejce wąskotorowej i przedwojennym stawem, może być doprawdy zajmujące!

Tak wyglądają gody żurawia:


Tak krzyczą żurawie. Czyli klangorzą…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii